pesland.pl

Adamowo: Rój i Relaks, czyli podsumowanie zlotu Pesland!

Piątkowy poranek który jest zakończeniem roku szkolnego to średni pomysł na jazdę PKP, aaaale czego się nie robi dla Pesland :)

Całe szczęście że jechałem bezpośrednim, bo oczywiście w Warszawie dobiło narodu. Aż chciało się się krzyknąć klasykiem "KŁOPOTY, KŁOPOTY NAJMANA"!

Ale z relacji smsowej dowiedziałem się, że szef wszystkich szefów Raul Gonzalez ze Szczecina miał podobnie.

Ja na dworcu w Koninie zameldowałem się jako ostatni z piątki (nasza pieczareczka Robert Roor1910 dojechał później - ku uciesze kierowcy Wcrew który musiał go odebrać jakoś o 21 z dworca :) ), w granicach godziny 15. Przed zwiedzaniem Konina (DOBRA, ZOBACZENIEM STRATEGICZNYCH MIEJSC TYPU SUPERMARKET I STACJA BENZYNOWA) postanowiliśmy się posilić w lokalnym barze i nie pamiętam kto co zamawiał, ale osobiście na znak solidarności z Roorem i łódzką ekipą zamówiłem ROLO. Pozdro Łódź!

Po zaopatrzeniu się we wszystko co jest potrzebne grupie facetów do przetrwania weekendu pojechaliśmy na miejsce, w którym mieliśmy spędzić najbliższe 3 dni. Właścicielki zostawiły nam klucze, Emil jako nieoficjalny kierownik zapewnił że nie spalimy wioski no i zaczęliśmy oczekiwanie na gwiazdę rozgrywek i spotkań wszelakich, Rója. Do przyjazdu Roora ostrożnie, później już śmielej rozpoczęliśmy nocne Polaków rozmowy które trwały do późnej nocy (podobno do trzeciej rano), zakończone wycieczką trzyosobowej grupy ja, Emilian i Wcrew nad wodę.

W sobotę rano posiłek...


gdy piątka wstała, a Blueole zamknął kolejne piwo :) spędziliśmy trochę czasu w barze "Relaks", który przeszedł do legendy podobno już kilka lat temu, a i w tym sporo się działo. Pierwsze wyjście w komplecie było bardzo kulturalne i troszkę leniwe, zaaa to wieczoreeeeeeem! :) Zostaliśmy zaproszeni przez szefa na dyskotekę/bal/zabawę (niepotrzebne skreślić). Wieczorem dokonał się rozłam na dwie ekipy, stara gwardia Wcrew i Emilian po uprzednim podkładzie zamknęli się w samochodzie z głośno włączonym podkładem - tym razem muzycznym.

A my, młodzi wilcy - Raul, Roor, Blueole i ja nie mogliśmy opuścić dyskoteki w słynnym Relaksie! Zabawie, śpiewom ku chwale Roora nie było końca, atakowaliśmy też rekord w Boxera. Nigdy nie zapomnę mojej drugiej próby gdzie już nie widziałem gruchy i w nią nie trafiłem, co dało wynik bodajże 21 :D Powrót jest kolejnym niezapomnianym punktem imprezy, Robert kilka razy przegrał z atakującym go płotem i kamieniami, ale to nic! Ważne że przezornie schowałem do swojej bluzy jego portfel, a rano nikt nie pamiętał gdzie on się znajduje i wyszła chyba nawet ekipa poszukiwaczy :)

Niedzielny poranek był baaardzo ciężki,

jednak po szybkim ogarnięciu Wcrew odwiózł Emila, Raula i mnie na dworzec. Uprzednio pożegnaliśmy się i życzyliśmy sobie obecności na następnym zlocie. Łodzianie wracali później, a Raul natychmiast z samochodu pobiegł na czekający już pociąg do Szczecina (do dziś nie wierzę czemu tak się spieszył do tej bomby którą znaleźli tego samego dnia...). Emilian wracał autokarem z innego miejsca, więc zostałem sam, a do pociągu miałem ponad godzinkę. Mój pociąg oczywiście miał 2 godziny opóźnienia więc jak po 13 byliśmy w Koninie to wsiałem do niego po 16, ale to nic. Dzięki wszystkim za bardzo miły i niezapomniany zlot i zakończę to słynnym peslandowym powiedzeniem: DO NASTĘPNEGO!

PS. Niestety zabrakło naszego korespondenta wojennego Kosmo, więc zdjęć praktycznie nie ma, znaczy są ale nie możemy ich opublikować. :)

Logowanie



Gościmy

DZIELĄ I RZĄDZĄ

ADMINISTRATOR:
wcrew

MODERATORZY:
Emilian

Raul

tlenekk

gierkowicz

Polecamy

Liga  Poleć znajomym   Poleć znajomym  PES

JESTEŚ TU Artykuły Social Zloty Adamowo: Rój i Relaks, czyli podsumowanie zlotu Pesland!