pesland.pl

PES6: Mambo No. 5! Czyli kolejna odsłona MK w XXIX sezonie.

Mecz kolejki

W ramach 16 kolejki rozgrywek, do gorącego Porto Alegre, kopalni talentów, wirtuozów techniki z których najsłynniejszym jest niewątpliwie Ronaldinho Gaucho, przylecieli zrobić show piłkarze Queens Park Rangers pod wodzą Mihiego. Lider I Ligi podejmował zajmującego trzecią lokatę Edka prowadzącego tutejszy Internacional. Czy gospodarze sprostali pędzącej od zwycięstwa do zwycięstwa angielskiej nawałnicy?

Przekonajmy się.

 

Pozycja obydwu ekip w czubie tabeli, zwiastować mogła widowisko przez pełne 90 minut. Mihi tym spotkaniem, mógł zapewnić sobie awans do Ekstraklasy. Edkowi do zajęcia miejsca premiowanego potrzeba co prawda również korzystnych wyników innych spotkań, lecz najpierw sam musi zgarnąć pełną pulę w swoich meczach. Powodów do mobilizacji więc nie brakuje.

Ciekawie, zarówno goście, jak i gospodarze zdecydowali się na wybór podobnego ustawienia, a mianowicie 3-3-2-2.

Siła ataku QPR nie podlega dyskusji. Taki kwartet jak: Cisse - Zamora - Campbell - SWP trudno zlekceważyć, nazwiska mówią same za siebie. Już samo to sprawia, że Internacional musi wznieść się na wyżyny... A co jeśli dodamy do tego następujące formy podstawowych defensorów?

Cóż, kariery nie widzę. Ale nie takie rzeczy w PESie już miały miejsce. Let's take a look:

 

 

Widzowie długo nie musieli czekać na powód do emocji. Trochę za sprawą Edka, i niepotrzebnej zabawy we własnym polu karnym. Cisse z Zamorą to duet groźnych napastników, którym wiele do zdobycia gola nie potrzeba. Szczęśliwie dla gospodarzy do zabawy włączył się sędzia liniowy odgwizdując pozycję spaloną. Wysoki pressing Anglików utrudniał Internacionalowi rozgrywanie akcji, którego defensywa spisywała się jednak bez zarzutu. Wymuszało to na Brazylijczykach sporo szybkiej gry z pierwszej piłki i z zadania tego wywiązywali się całkiem nieźle, prezentując przyjemny dla oka futbol…do momentu ostatniego podania, którego brakowało do wykreowania pozycji strzeleckiej. Pierwszą znakomitą okazję gospodarze mieli dopiero w 27 minucie po strzale z dystansu Nei i wypluciu piłki przez bramkarza. Wtedy Damiao stanął przed szansą na otwarcie wyniku. Bezskutecznie.

QPR nie pozostawało dłużne. Zamora 180 sekund później w sytuacji sam na sam z Renanem trafił jednak wprost w niego. W kolejnej akcji - w roli głównej z Cisse – sentymentów już nie było. Z dwoma obrońcami na plecach wykorzystując chyba tajemne moce, które posiadają tylko Czarni Bracia - Djibril wpadł w pole karne i strzelił obok bramkarza. 0:1. Osoby na trybunie reporterskiej odniosły wrażenie, że sytuacja ta rozsierdziła nieco gospodarzy. Nerwy są jednak złym doradcą, bo do gry wkradła się niedokładność co w efekcie doprowadziło do kolejnej znakomitej szansy Cisse niestety dla gości zmarnowanej.

Każda upływająca minuta powodowała, że miejsce na statku odpływającym na wody Ekstraklasy oddalało się od Edka coraz bardziej. W 47 minucie kapitalny strzał Bartona z pierwszej piłki z trudem  co prawda, ale jeszcze przeniósł nad poprzeczką Renan. Chwilę potem po rzucie rożnym nie miał już nic do powiedzenia. Cross Taiwo wprost na głowę Cisse i 0:2. Internacional rozpaczliwie rzucił się do odrabiania strat. Damiao na 5 metrze niepilnowany mając piłkę na czole, w niezrozumiały sposób skiksował. Jo chcąc naprawić jego błąd ekwilibrystycznym strzałem pomylił się o jakiś metr.

Mecz stal się zdecydowanie bardziej widowiskowy, drużyny przestały kalkulować co przełożyło się na ilość sytuacji strzeleckich. Cisse stanął przed szansą na dobicie rywala, ale szczupakiem mając przed sobą pustą bramkę strzelił tuż obok słupka. 20 minut przed końcem Zamora zapędził się pod pole bramkowe przeciwnika, minął bramkarza, ale kąt był już zbyt ostry by wbić futbolówkę do pustej bramki. W 74 minucie wraca nadzieja Brazylijczyków! Datolo popisuje się kapitalnym podaniem do Dagoroberto niczym Fabregas. Temu nie pozostało nic innego jak miękką wrzutką wyłożyć piłkę nabiegającemu Leandro Damiao. Ładna akcja lewego skrzydła Internacionalu przyniosła zmianę wyniku na 1:2 zwiastując emocjonującą końcówkę…która mimo kilku szans już więcej goli nie przyniosła.

Internacional Porto Alegre vs Djibril Cisse 1:2. Gratulacje. Ważne zwycięstwo Mihiego w nieuniknionej drodze do Ekstraklasy. Edkowi pozostaje walczyć do końca oraz liczyć na wpadki Wesołego.

 

A o to co sądzą o tej potyczce sami zainteresowani:

Edek:

Patrząc na formy, gdzie trzon mojej obrony (GK, 3 środkowych obrońców, defensywny pomocnik) był na niebieskiej formie, wiedziałem, że to będzie ciężką przeprawa. W sumie jestem zaskoczony, że straciłem tylko 2 gole.

Początek meczu to była istna tragedia w wykonaniu gospodarzy, mnóstwo błędów. W przerwie okazało się że pomieszałem coś z formacją co, nie ułatwiło mi zadania. Po stracie drugiej bramki zmieniłem ustawienie na

4-3-3 i chyba gra się poprawiła. Generalnie jednak słabiutki występ Internacionalu, który nie potrafił pokazać kombinacyjnej piłki, co zapewne ucieszyłoby widzów. Zasłużona wygrana Mihiego, gratulacje.

 

Mihi:

Był to dla ważny mecz, gdyż ciężko się gra przeciwko Edkowi. Bardzo cieszy mnie postawa zawodników QPR. Bramkarz jak nigdy, bronił niemal wszystko, a co najważniejsze nie popełnił żadnego błędu. Reszta składu też bez zarzutów. Zaskoczyła mnie postawa Zamory, bo rzadko kiedy myli się w sytuacjach sam na sam, a w tym meczu nie trafił ani jednej, a miał kilka. Najważniejsze jest to, że Anglicy wyjechali z kompletem punktów. Całą noc świętowali, gdyż to ich pierwszy mecz przed kamerami Dzieki, życzę powodzenia obydwu panom.

 

Logowanie



Gościmy

    DZIELĄ I RZĄDZĄ

    ADMINISTRATOR:
    wcrew

    MODERATORZY:
    Emilian

    Raul

    tlenekk

    gierkowicz

    Polecamy

    Liga  Poleć znajomym   Poleć znajomym  PES

    JESTEŚ TU Artykuły Publicystyka Mecz Kolejki PES6: Mambo No. 5! Czyli kolejna odsłona MK w XXIX sezonie.