pesland.pl

PES6: Bratobójcza walka w Ekstraklasie. Mlody vs Raul. MK #4 XXIX sezon

Mecz kolejkiNa Estadio de Dragao w Porto, 27 października 2012 roku o godz. 22.00 doszło do historycznego spotkania. Na przeciwko siebie stanęli dwaj bracia bliźniacy Młody vel Agrest oraz Raul vel Raul. Historia zna podobne przypadki: np. bracia Koeman czy chociażby bracia Mroczkowie grający w MKS Lipnica i KSP Grabina. Jednak to co się stało w Porto, będzie opowiadane przez dziadków, wnuczkom jako historia jakiej świat nie widział…

Zapraszamy do relacji tekstowej i wideo z meczu.

 

Dla tych, którzy wolą oglądać niż czytać, link do całego meczu:

 

Przedstawmy najpierw głównych aktorów sobotniego widowiska.

Mlody vel Agrest, zawsze wszystkim będzie się kojarzył

Natomiast myśląc o Raulu vel Raulu zawsze myslimy o:

Tajemnicą poliszynela jest to, że uczniem Raula jest Dawidziak vel Duk, który pobierał lekcje podcinek od 6go roku życia… a wyglądało to mniej więcej tak:

I zapamiętajcie moi drodzy:

Paprykarz szczeciński nie jest robiony w Szczecinie!!! Co nie zmienia faktu, że ta konserwa zawsze będzie mi się z Dawidem kojarzyć ;P

 

 

Przejdźmy jednak do samego spotkania. Przed meczem Raul wyglądał na spokojnego i wyluzowanego (lub niezły z niego aktor kina wenezuelskiego), natomiast Mlody jak to ma w zwyczaju przegryzał co chwila:

 

Obaj szkoleniowcy na boisko desygnowali następujących zawodników:

 

 

Od pierwszych minut do ataku ruszyła Malaga. W drugiej minucie dużo miejsca w środku pola miał Baptista (grający jako AM), rozegrał piłkę do Joaquin’a na lewe skrzydło, ten zamarkował zejście do środka i zaskakująco dośrodkował do Van Nisterloya, który z 10 metrów huknął z woleja prosto w bramkarza. Powinno być 1:0. To, że agest w nadmiarze działa niemal jak psychotrop, widać było po zawodnikach Porto. W tej samej akcji piłka została odebrana jeszcze w polu karnym i RVN miał drugą szansę na gola. Z 15 metrów efekt był jednak podobny:

... jaka armatka taki strzał… choć wielu uważa, że jest inaczej Śmiech że się bardziej starają i takie tam Tajemnica Pudło. Mogło być 0:2.

Wysoki pressing Malagi odniósł skutek już w kolejnej akcji. Wymienione 4 piłki przez obrońców Porto, strata i po raz kolejny setka! Tym razem Baptista chybił z 16 metrów minimalnie nad poprzeczką. Powinno być 0:3 a to dopiero 5 minuta. W ciągu 3 następnych minut, najpierw Baptistę uprzedza bramkarz Kameni a następnie ponownie półwolej tego gracza mija minimalnie bramkę. Czyżby zapowiadała się masakra w stolicy Portugalii? Piłkarze z Malagi wyglądali jakby natarli się końską maścią… Gdyby to była koszykówka Młody zapewne wziąłby czas. A tak zajadał agrest jeden za drugim wyglądając niemal jak Marlon Brando w Ojcu Chrzestnym

Kiedy w 12 minucie po ładnym rozegraniu piłki między Fernandezem a Van Nisterloy’em, ten pierwszy miał kolejną dogodną okazję i trafił w boczną siatkę, można było pomyśleć o najprawdziwszej z piłkarskich z prawd czyli tej o niewykorzystanych sytuacjach. W tym momencie Mlody nie wytrzymał i zmienił lewego pomocnika Iturbe na Alvaro Pereirę. Była to 15 minuta!

Jeśli tak sobie wyobrażał Mlody zmianę to ma chłopak nosa. W 20 minucie Pereira tak precyzyjnie dośrodkował do Janko, że ten nie mógł spudłować. I jak tu nie wierzyć przysłowiom? 1:0.

Od tego momentu zaczęła się kopaninka. Piłkarze Malagi poczuli się jak stuknięci obuchem, natomiast gospodarze w końcu złapali oddech i uporządkowali grę. Powinno był 0:5 a było 1:0. Młody schodząc do szatni, jak zwykle mruczał coś o pechu… że mogło być nawet 2:0.

Gdy na początku drugiej połowy Defour prześlizgnął się jak glista po obrońcy i w pełnym biegu minął Kameni’ego trafiając do pustaka, wydawało się że chyba jest pozamiatane. Jednak Raul… to Raul. On nigdy się nie poddaje. Bramkarz Porto Bracali, wystawił na konia obrońcę Pereirę, z którym powalczył Cazorla. Piłka trafiła do Nisterloya który wyszedł w sytuacji sam na sam z bramkarzem, wyczekał go i spokojnie uderzył obok niego łapiąc kontakt w tym spotkaniu. Malaga wraca do gry wietrząc krew.

Kolejna akcja w 51 minucie i już mamy 2:2! Fernandes dostaje piękne prostopadłe podanie od Cazorli (który ładnie wyłuskał piłkę), wychodzi znów na czystą pozycję i mimo ostrego kąta spokojnie trafia. Co za mecz! Krzyczą komentatorzy.

Słów im jednak zabrakło po kolejnej akcji. Ponownie sam na sam z bramkarzem wychodzi Defour, markuje zwód i strzela na bramkę. Piłka odbija się od słupka i mamy 3:2! Gdyby Defour w 59 minucie trafił w dogodnej sytuacji na 4:2 mecz mógł być rozstrzygnięty. A tak w końcu rozwiązał się worek z bramkami dla Malagi.

Kapitalnie rozegrana kontra gości. Najpierw Joaquin do RVN, a ten pięknie na wolne pole do Fernandesa, który zdejmuje pajęczynę z lewego okienka. 3:3! Była to 61 minuta. W 63 RVN mógł wyprowadzić gości na prowadzenie, jednak zmarnował dogodną sytuację. Wyciąga on jednak wnioski i w 66 minucie po kuriozalnej sytuacji daje gościom prowadzenie. RVN hattricka skompletował w 75 minucie, kiedy otrzymał podanie od Cazorli który znów wywalczył piłkę w środku pola. To ten filigranowy zawodnik był kluczem do zwycięstwa gości. Wynik meczu ustalił Buonanotte, który znów po fatalnej interwencji obrony spokojnie trafił szczupakiem na 3:6. Zdecydowana i pewna wygrana gości.

 

Na konferencji prasowej panowała nerwowa atmosfera. Najpierw zaczął Raul:

Nastawiałem się na ciężki bój, bo mecze z Młodym do łatwych nie należą. Nasze pojedynki są to zawsze spotkania podwyższonego ryzyka, niczym derby Stambułu. Zaczęło się dla mnie fatalnie. Mimo, że w pierwszych minutach kompletnie zdominowałem przeciwnika, to z moich akcji nic nie wynikało. W odpowiedzi wystarczyła jedna akcja gospodarzy i piłka znalazła się w siatce. Sprawdziło się, że "niewykorzystane sytuacje się mszczą". Malaga nie podłamała się i widać było walkę, nawet przy niekorzystnym wyniku. Opłaciła się gra do końca i ogólnie jestem zadowolony z rezultatu, jak i z samej gry. Owszem, były momenty lepsze i gorsze, ale wiem co należy poprawić i postaram się to zniwelować w najbliższym czasie. Udało się wywalczyć punkty na gorącym terenie, z silnym graczem i w pełni zrewanżować się za porażkę w pierwszym meczu, co pozwala nadal liczyć się w grze, w kontekście mistrzostwa, choć wiem, że coraz bardziej się ono oddala. Dzięki i życzę powodzenia w dalszych meczach. Oddaję mikrofon i czekam na lament Młodego, jak to go los skrzywdził i jakiego to miał pecha w tym meczu Milczenie

Mlody odparł:

Przed spotkaniem liczyłem na 3 pkt zważając na to jak dobrze zagrałem nasze pierwsze spotkanie. Rywal przygotował się bardzo dobrze na ten mecz, bo przez pierwsze 15 minut nie mogłem spokojnie rozegrać piłki od bramkarza i wyjść ze swojej połowy. Po zmianie taktyki gra nieco ruszyła i po niedługim czasie bramkę zdobywa Janko. Poszedłem za ciosem i udało się zdobyć druga bramkę. Kulminacyjnym momentem była niewykorzystana szansa na trzybramkowe prowadzenie, po którym jak sam przyznał Raul raczej by się nie podniósł. A tak z moją lekką pomocą w krótkim odstępie czasu doprowadził do remisu. Po chwili znów udało się wyjść na prowadzenie, ale do końca meczu celowniki mojej ekipy rozregulowały się i do bramki trafiali tylko gracze mojej poprzedniej ekipy. Jakby nie patrzeć było bliska osiągnięcia wyniku, który paść nie miał prawa patrząc na statystyki. Tym razem PES nie płatał figli i wygrała ekipa, która zdominowała mecz i zasłużenie zdobywa 3 pkt. Cieszy fakt, że w końcu udało się przełamać fatalną passę, gdzie przez prawie rok nie udało mi się wygrać z cyganem w lidze. Dzięki za mile spędzony czas i fajny mecz. Powodzenia i do następnego spotkania :)

 

A potem znów przegryzł agrest.

1:0 20` Janko

2:0 47` Defour

2:1 49` Van Nisterlooy

2:2 51` S. Fernandez

3:2 53` Defour

3:3 61` S. Fernandez

3:4 63` Van Nisterlooy

3:5 75` Van Nisterlooy

3:6 90` Buonanotte

Logowanie



Gościmy

    DZIELĄ I RZĄDZĄ

    ADMINISTRATOR:
    wcrew

    MODERATORZY:
    Emilian

    Raul

    tlenekk

    gierkowicz

    Polecamy

    Liga  Poleć znajomym   Poleć znajomym  PES

    JESTEŚ TU Artykuły Publicystyka Mecz Kolejki PES6: Bratobójcza walka w Ekstraklasie. Mlody vs Raul. MK #4 XXIX sezon