pesland.pl

PES6: Woker650 zwycięzcą Pesland Glory Cup XXX!!!

„(…)a Kuba po meczu stwierdził że pewnie spotkamy się w finale.” Jak przepowiedział tak się stało! W XXX Finale Pesland Glory Cup spotkali się gracze, którzy już w grupie rywalizowali ze sobą: Kuba prowadzący RCD Mallorca i woker650 z drużyną Lecce. Która drużyna okazała się lepsza?

Zapraszam do małej lektury spotkania.

Zacznijmy od początku.

 

Kuba, zajął 1 miejsce w grupie z 11 punktami nie odnosząc ani jednej porażki, bilans 3-2-0. Woker650 tuż za nim z 8 punktami i jedną porażką (porażka 2:3 z Princem), bilans 2-2-1. Pierwsza potyczka pomiędzy finalistami rozegrała się w grupie. Skrót tego meczu dostępny w skrypcie.

W kolejnej fazie rozgrywek Kuba ze swoją RCD Mallorca musiał zmierzyć się z Herta Berlin prowadzoną przez Mojojojo. Nie było łatwo, dopiero w 87 minucie spotkania Kuba zapewnił sobie grę w półfinale z wyśmienitym graczem jakim jest wesoły89 mający za zespół Glasgow Rangers. Jednak sprawy potoczyły się inaczej:

„Wynik zmieniony ze względu na pobyt wesołego zagranicą i niemożności zagrania finału, pomijam fakt że były niemal dwa tygodnie na rozegranie tego meczu. Szkoda aby ten finał nie był w ogóle rozegrany więc podjęliśmy decyzję o zmianie wyniku półfinału na korzyść Kuby, który rozegra decydujący mecz z wokerem.” I takim sposobem Kuba dotarł do finału.

Z kolei Woker650 grający Lecce bez problemów pokonał 4:2 Boca Juniors którą prowadził przemoseK. W półfinale również bez większych problemów zwyciężył gracza Milerinho prowadzący zespół Chievo Verona 4:1.

 

Spotkanie odbyło się ponad 23 tysięcznej arenie Iberostar estadio w Mallorce.

 

Obydwaj gracze bez niespodzianek w ustawieniu, postawili na typową taktykę 4-4-2.

 

Skład Kuby przedstawiał się następująco:

 

A tak wyglądała formacja wokera:

 

 

Skrót meczu:
Początek spotkania przyniosła niewykorzystaną sytuację przez Kube. Wejście ofensywnego zawodnika w lewy róg pola karnego, strzał i świetna obrona bramkarza Lecce. Kolejne minuty upływały w ferworze walki w środkowej części boiska. Po jednej jak i po drugiej stronie widoczna była koncentracja i minimalizacja niebiezpieczeństwa kontry przeciwnika. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

 

Halo, halo Mietku, halo, halo Franku, wkradły się nam problemy techniczne z powodu ulewnego deszczu jaki nawiedził stadion w Mallorce

 

sędzia jednak nie przerwał gry.


Połączenie satelitarne odzyskaliśmy dopiero w 76’ gry.

Jak dowiedzieliśmy się od kolegów z Al Jazeera

nic szczególnego drużyny nie pokazały przez ten czas. Ostatnie 15 minut to próby heroicznych kontrataków i strzałów zza pola karnego, które nie przyniosły żadnej ze stron korzyści bramkowej i do końca regulaminowego czasu utrzymał się wynik bezbramkowy. I połowa dogrywki to próby zaskoczenia bramkarzy zza pola karnego, które kończyły się wznowieniem piłki z 3 metra od bramki. Zawodnicy niemiłosiernie zmęczeni trudem rozgrywanego meczu. W II części jedna ze stron mogła poczuć się już jak w raju. W 23’ minucie dogrywki z rzutu rożnego zagrywa Alfaro (Lecce), zamieszanie w polu karnym, piłka trafia pod nogi wcześniej wprowadzonego Ofere, który strzela jak z armaty i daje wokerowi upragnionego gola na wagę trofeum!

 

 

 

 

 

Po meczu Kuba powiedział:
„Majorka do półfinału była w gazie, późniejszy awans przy zielonym stoliku do finału troszkę chłopaków podłamał. Mecz mimo tylko jednego gola był bardzo zacięty, nikt nie odpuszczał a z przodu zabrakło odrobiny finezji. Decydujący gol padł po zamieszaniu w polu karnym i przeciwnik chyba zgodzi się że gdyby piłka wpadła do jego bramki,nie byłoby to niesprawiedliwością. Typowy mecz walki z której zwycięsko po dogrywce wychodzą goście. Pozostaje mi pogratulować Wokerowi gry do końca i udanych zmian - to rezerwowy zdobył gola. Zawiedli zarówno Ogunjimi jak i Chori, co osłabiło moją siłę ofensywną i nie dali oni rady chociaż doprowadzić do karnych.

Jeszcze raz gratulacje dla przeciwnika, do zobaczenia na boiskach Pesland!”

Zwycięzca woker650 skwitował ten pojedynek tak:
„Nie spodziewałem się, ze dotrę aż do finału tych rozgrywek. Z Kubą miałem okazję spotkać się już w grupie, wtedy po ciężkich bojach udało mi się w końcówce spotkania wyrwać remis, a Kuba po meczu stwierdził że pewnie spotkamy się w finale... i jak widać nie pomylił się. Lecce grało mi się naprawde dobrze mimo że raczej nie należało do mocnych ekip w turnieju, ale widać że podpasowała mi ta drużyna. Co do finału to mecz ten nie wyszedł mi jakoś specjalnie dobrze, strasznie dużo było tu chaosu, przepychanek i mało składnych akcji. Taka to już specyfika finałowych spotkań, gdzie dużą rolę odgrywa stres, a ten nie pomaga w konstruowaniu efektownych akcji, a im bliżej końca tym mocniej uważa się aby nie stracić bramki. Jedyny gol jaki tutaj padł to w dużej mierze dzieło przypadku, w zamieszaniu po rożnym dopisało mi szczęście, równie dobrze Kuba mógł wykorzystać jakąś z sytuacji. Może i najsprawiedliwszym rozwiązaniem byłyby karne do których brakło paru minut, jednak po zaciętym spotkaniu udalo mi się obronić tytuł zdobywcy Glory Cup. Wielkie dzięki dla Emiliana, który nagrał spotkanie i będzie musiał coś ciekawego o nim napisać, a to nie będzie łatwe ;) i oczywiście podziękowania dla Kuby, który postawił trudne warunki i pokazał, że nie przez przypadek gra w finale.

Pozdrawiam”

 


Ze stadionów świata,
acti90.

*podziękowania dla Emilian za materiały

Logowanie



Gościmy

    EKIPA PESLAND

    ADMINISTRATOR:
    wcrew

    MODERATORZY:
    Emilian

    Raul

    tlenekk

    gierkowicz

    JESTEŚ TU Artykuły PES 6 Pesland Glory Cup PES6: Woker650 zwycięzcą Pesland Glory Cup XXX!!!