pesland.pl

PES6: Finał Land od Champions - El Classico

W wielkim finale Land of Champions w PESLAND (odpowiednik piłkarskiej Ligi Mistrzów) doszło do El Clasico: Raul zmierzył się z Roor'em 1910. Dwaj odwieczni wrogowie, dwaj wielcy napinacze, dwa jeszcze młode wilczki... a już członkowie Zarządu starli się w ostatnim akordzie Lig krajowych w sezonie XXII. Zapraszam na relację, szczególnie że jest na co popatrzeć!

 

Który to już mecz obu graczy? Znają się jak dwa łyse konie... może jeszcze nie łyse, ale na pewno już doświadczone. Finał Land of Champions to ostatnie spotkanie XXII sezonu w PES6 w tym lig krajowych, które zostały zreaktywowane w ubiegłym sezonie.

Obie drużyny przebyły długą drogę do finału tych rozgrywek rozgrywając po 24 spotkania (18 w ligach krajowych oraz po 7 w LoC). 
Raul prowadząc mistrzowski w lidze Others Olympiakos był najlepszym zawodnikiem gr. A LoC, wygrywając 4 spotkania i tylko jedno remisując. Roor natomiast zarówno w Serie A jak i w LoC, zajmował drugie miejsca za Snajperem1929 oraz ... właśnie Raulem.

Bezpośredni pojedynek obu graczy w grupie A Land of Champions zakończył się minimalną wygraną Raula 6:5 (stats). W ćwierćfinałach obaj gracze wyeliminowali Snajpera oraz Meena, natomiast w półinałach Kolo i Dawidziaka - czyli całą śmietankę ligi. Podsumowaując, oboje zasłużyli na finał w stu procentach a samo spotkanie zapowiadało się niezwykle ciekawie.

Meczowe jedenastki prezentowały się następująco:

Olympiakos: Nikopolidis - Ouaddou, Kostoulas, Pantos, Djordevic - Kafes, Stoltidis, Babangida, Castillo - Rivaldo, Konstantinou.

Livorno: Amelia - Kuffour, Galante, Cesar Prates, Pasquale - Vidigal, Morrone, Viggiani, Filippini - Bakayoko, Lukarelli.

 

Minimalny faworytem bukmacherów był Olympiakos, który spisywał się doskonale w całym sezonie i posiadał personalnie lepszy skład (teoretycznie). Jednak na tym poziomie dyspozycja dnia oraz odporność psychiczna mają decydującą rolę.

Od pierwszego gwizdka mogliśmy się przekonać, że nie będzie kunktatorstwa. Nie było widać piłkarskich szachów, jednak obie obrony były bardzo szczelne. Akcje typu one-two oraz od nogi do nogi, kończyły się na 30 metrze jednej i drugiej połowy.

W 7 minucie po kapitalnym podaniu na wolne pole, Lucarelli uwolnił się spod opieki Ouaddou i nie zmarnował okazji. Świetny początek Livorno. W 10 minucie Rivaldo znalazł się w dobrej sytuacji, natomiast zabrakło mu celności i przeniósł piłkę nad bramką. W pierwszej połowie gra była bardzo płynna z przewagą Olympiakosu i bardzo groźnymi kontrami Włochów. W 20 minucie z dystansu spróbował Konstantinou, jednak Amelia spisał się bez zarzutu. Podobnie było w 25 minucie po strzale Kafesa. Po trwającej pół godziny przewadze, groźniej zaatakowali podopieczni Roora, szukając dobrej okazji do oddania strzału. Udało się to 31 minucie, po długiej akcji całego zespołu i mozolnie wypracowanej okazji do strzału. Zasłonięty Nikopolidis nie miał szans zareagować na doskonałe uderzenie z 20 metrów Filippiniego! 0:2.

Olymiakos prowadził grę i dostał dwa ciosy obuchem... jednak nie padł na deski, tylko zrobił to co doświadczeni fighterzy robią w takim momencie. Zaatakował skutecznie. W pierwszej akcji po stracie bramki trafił Rivaldo! Wystarczył metr swobody i piłka zatrzepotała w siatce po precyzyjnym uderzeniu przy słupku z 16 metrów. Znów był kontakt...

W tym momencie to Roor wydawał się zamroczony, szczególnie że w 35 minucie już był remis. Konstantinou dostał prostopadłą piłkę na wolne pole i dokładnie przymierzył po długim rogu. Do przerwy 2:2 i zabawa zaczyna się od początku!

Mocny uderzeniem rozpoczął Raul. W 51 minucie obrońca pozostawił zbyt dużo swobody Castillo, który zrobił użytek ze swojej lewej nogi i trafił na 3:2! Wydawało się, że w tym momencie Rój jest na deskach. Nic bardziej mylnego. Po stracie bramki to Livorno zaatakowało z furią.

W 60 minucie srebrnogłowy Nikopolidis jeszcze uratował kolegów przed utratą bramki, jednak w 63 minucie po krótko wykonanym rzucie rożnym Vignani był bezbłędny. 3:3!

W 71 minucie ponownie błysnął Lucarelli. Minął bramkarza w polu karnym jednak wyrzucił piłkę zbyt mocno w prawo i nie mógł oddać bezpośredniego strzału do pustej bramki. Doświadczenie wzięło jednak górę. Przyjął piłkę i precyzyjnym strzałem między obrońcami wyprowadził Livorno na prowadzenie. 3:4. Czy Grecy zdążą odpowiedzieć?

Gdy powoli kibice Livorno zaczęli wierzyć, że triumf jest bliski nastąpiła kluczowa sytuacja w meczu. Raul dokonał trzech zmian w tym starannego Konstantinou zastąpił hiszpański weteran Dani Garcia. I właśnie on został bohaterem kibiców z Pireusu.

W 83 minucie przeprowadził indywidualną akcję, po której błąd popełnił Amelia i piłka po jego rękach wpadła do siatki dając Olympiakosowi remis 4:4.

Pomimo szans z obu stron, wynik pozostał bez zmian i o triumfie miała zdecydować dogrywka bądź nawet karne.

Dogrywkę doskonale rozpoczęli przybysze z Livorno i po strzale głową, Lucarelli skompletował hattricka. 4:5. A to był dopiero początek strzelaniny!!!
W przeciągu następnych 6 minut Dani również miał 3 bramki na koncie bo trafił dwukrotnie!!! 6:5! W tym momencie Roor padł na deski po raz pierwszy, a po kolejnych trafieniach Daniego (108 minuta i czwarta bramka) oraz Castillo (112 minuta) poległ ostatecznie. Obrona popełniła kilka wielbłądów i ten zacięty pojedynek ostatecznie kończy się wynikiem:

 

 

 

 

7'    Lucarelli

31'  Filippini

32'  Rivaldo

35'  Konstantinou

51'  Castillo

62'  Vigiani

71'  Lucarelli

83'  Dani Garcia

96'  Lucarelli

97'  Dani Garcia

103' Dani Garcia

108' Dani Garcia

112' Castillo

 

 

Po meczu powiedzieli:

Raul:

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem nie byłem zbytnim optymistą co do tego meczu. Niezbyt dobrze wyglądała sytuacja w ataku oraz obronie, gdzie formy moich podstawowych zawodników nie były zbyt dobre. W zwiążku z tym miałem dylemat kogo wystawić w podstawowym składzie.
Zdecydowałem się na jedną roszadę, a mianowicie, na ławkę powędrował Domi, a jego miejsce zajął Castillo. Co do samego meczu to szybko strzelone dwie bramki postawiły mnie pod murem, ale wziąłem się w garść i szybko odrobiłem starty. Ogólnie pierwsza połowa to słaba gra z mojej strony i wydaje mi się, że Roor był lepszy w pierwszej części gry. Druga połowa była już bardziej wyrównana. Strzałem w dziesiątkę okazało się wprowadzenie w drugiej części gry Daniego Garci, który dotychczas prawie w ogóle nie grał, a po tym meczu śmiało można powiedzieć o nim, "man of the match". Wszedł, strzelił cztery bramki i przypieczętował zwycięstwo w turnieju. Roor wysoko zawiesił poprzeczkę w tym meczu i walczyliśmy jak równy z równym do momentu w którym w dogrywce Roor zmienił taktykę, czym strzelił sobie w kolano.
Dziękuję przeciwnikowi za mecz, zacięty pojedynek godny finału oraz gratuluję dotarcia do tej rundy rozgrywek.

Roor1910:

Jak przystało na mecz finałowy rozgrywek naszej "Ligi Mistrzów" był to mecz godny, do pewnego momentu strasznie wyrównany. Kiedy dostałem bramkę bodajże w 115 zaryzykowałem chyba za bardzo, ale chcąc doprowadzić do remisu i ewentualnych rzutów karnych musiałem. Zostawienie praktycznie dwójki obrońców i ustawienie ultra ofensywne nic mi nie przyniosło, zaś Raul wykorzystał to w bardzo sposób, idealnie mnie kontratakując. Gratuluje zwycięstwa, nie czuje porażki bo mecz sam w sobie był absolutnie niesamowity i chyba najlepszy jaki zagrałem na tym turnieju. Pozdrawiam

Logowanie



Gościmy

    EKIPA PESLAND

    ADMINISTRATOR:
    wcrew

    MODERATORZY:
    Emilian

    Raul

    tlenekk

    gierkowicz

    JESTEŚ TU Artykuły PES 6 Land of Champions PES6: Finał Land od Champions - El Classico